Wyszukiwanie

Odszedł śp. Eugeniusz Mucha

 

Na cmentarzu w Grębałowie (Nowa Huta koło Krakowa) w śnieżną środę 9 stycznia 2013 roku o godz.12.20 zgromadziła się liczna rzesza rodziny, przyjaciół, rodaków z Niewodnej, by pożegnać artystę malarza Eugeniusza Muchę, który odszedł do wieczności w wieku 85 lat. Wraz z księdzem celebransem, Najświętszą Ofiarę za duszę Zmarłego sprawował ks. proboszcz Henryk Czajka z Niewodnej, a także o. Melchior Wróbel z Czermnej, karmelita, bliski przyjaciel Zmarłego, który w swej homilii w serdecznych słowach przypomniał sylwetkę Zmarłego.

Śp. Eugeniusz Mucha, to człowiek-anioł, pełen dobroci, miłości do Boga i ludzi. Prosty, jak kromka chleba. Nie dbał o uznanie, sławę, karierę. Szukał własnej drogi do nieba. Jego malarstwo, odrębne, dramatyczne, pełne tęsknoty do Boga, a także ludzkich niepokojów, cierpień, odwiecznych problemów ziemskiej egzystencji, przemijania, znajdowało swoja artykulację w pełnych wyrazu dziełach, nawiązujących do ewangelicznych prawd, jak choćby ukrzyżowania i zmartwychwstania Chrystusa. A wszystko w nawiązaniu do wyniesionego z domu rodzinnego ducha wiary, modlitwy, tradycji ludowej. Jeszcze latem udało się zorganizować wystawę jego dzieł w kościele parafialnym w Niewodnej. Bardzo się z tego cieszył. Dziś maluje w niebiańskich ogrodach nieśmiertelne Piękno Boga w Trójcy Jedynego, życzliwie spoglądając na ziemski padół, pełen niepokoju i tęsknoty, aż spotkamy się razem z nim tam, u podnóżka Boga Najwyższego.

Nad grobem pożegnał Zmarłego prof. Stanisław Tabisz, rektor Akademii Sztuk Pięknych w Krakowie, prezes Związku Polskich Artystów Plastyków Okręgu Krakowskiego. Tekst pożegnania podaję poniżej za zgodą autora.Andrzej Szypuła

Ostatnie pożegnanie

Żegnamy dzisiaj z wielkim bólem i głębokim smutkiem artystę malarza Eugeniusza Muchę – absolwenta Akademii Sztuk Pięknych im. Jana Matejki w Krakowie, członka Związku Polskich Artystów Plastyków, wybitnego artystę malarza, a przede wszystkim człowieka niezwykłej prostoty serca, religijnej i duchowej głębi przeżycia. Eugeniusz Mucha przyjechał do Krakowa z Podkarpacia, z okolic Rzeszowa. Uczył się w Państwowym Liceum Sztuk Plastycznych w Krakowie, a później został przyjęty do matejkowskiej Akademii Sztuk Pięknych. Studiował malarstwo u prof. Wojciecha Weissa, prof. Wacława Taranczewskiego oraz Tadeusza Łakomskiego. Po studiach rozpoczął pracę twórczą podkreślając dobitnie swój autentyzm wiejskiego pochodzenia, a także odziedziczoną, wrażliwą na naturę, zmysłowość i kulturowy kontekst regionu, z którego pochodził.Eugeniusza Muchę nie interesowała kariera artystyczna, sukces i powodzenie rynkowe jego malarstwa. On potrzebował sztuki i tworzył sztukę dla szukania odpowiedzi na najważniejsze pytania. Jego twórczość to próby podejmowania istotnych problemów, przejmująco ludzkich. Przy pomocy malarstwa artysta starał się te dylematy w sobie rozstrzygać. Mierzył się z tymi niebotycznymi „wezwaniami” sam, w zaciszu pracowni, dokonując odważnych, intensywnych odkryć formalnych, stosując adekwatne rozwiązania, które określiły jego malarstwo jako niezwykle odrębne, stylistycznie oryginalne, dramatyczne w swoim autentyzmie, zatopione w organiczności ludzkiego ciała i w tęsknocie za Bogiem. Chciał poznawać, z doczesnych pozycji, prawdy ostateczne, dociekać sensu życia, tworzyć metafory i alegorie uniwersalne, często na kanwie biblijnych przypowieści czy wielkiej tajemnicy przyjścia na świat Chrystusa. Eugeniusz Mucha radował się i i cierpiał. Tak jak każdy człowiek, czasami uśmiechał się dobrotliwie, trochę zakłopotany, trochę przygnieciony swoją skromnością i bezradnością przeczuć, które kierowały go w stronę porozumienia z istotą Najwyższą. Pragnął uchylić rąbka tej prawdy, wykraczającej poza ludzkie możliwości i kategorie zrozumienia. Chciał dotrzeć do odpowiedzi: jaki jest sens cierpienia, przemijania i podążania ku śmierci… Jaką wartość dla bezmiaru wiary ma żarliwość serca?Pamiętam jedną ze zbiorowych, środowiskowych wystaw w GSW Bunkier Sztuki w Krakowie, zatytułowanej „Dotyk – ikonografia lat 80-tych”, zorganizowaną w 1991 roku, po zwycięstwie „Solidarności” w Polsce. Eugeniusz Mucha zaprezentował na niej obraz na pierwszy rzut oka jakby jednej twarzy, jakby jednej – bo w półcieniu profilu twarzy Chrystusa, dopełniając całości, artysta namalował pół twarzy Judasza. Obraz „Pocałunek Judasza” diagnozował sytuację społeczną Polaków, o której wtedy nikt, nawet w najśmielszych przypuszczeniach, nie był w stanie w ten sposób pomyśleć… Przepołowiona dramatycznym cieniem pełna twarz, składała się w połowie z cierpiącego i zdradzanego Boga-człowieka, a w połowie z oblicza jego zdrajcy… Taką twarz wtedy miała Polska, a powidok ten zarysowuje się jeszcze dosyć wyraźnie…Domeną twórczości Eugeniusza Muchy były symboliczne i metaforyczne odpowiedzi wobec pewnych społecznych procesów oraz zjawisk w Polsce i na świecie. Interesował go zawsze ostateczny los człowieka, jego wymiar etyczny, problemy wiary i cierpienia, ale także witalnej pełni życia i szczęścia. Pamiętamy cykle obrazów Eugeniusza Muchy i powtarzane często motywy: ukrzyżowania, veraikon, ostatniej wieczerzy, siewcy, rodziny, wina, wygnania z raju, matki, ojca, pierwszych kroków dziecka… Tej sztuki, jej formy, wyrazu i ważnego przesłania nie można było nie dostrzegać. W 2000 roku Eugeniusz Mucha otrzymał Nagrodę im. Witolda Wojtkiewicza przyznawaną przez Zarząd ZPAP Okręgu Krakowskiego za indywidualne wystawy zorganizowane przez galerie krakowskie. Kilka lat później przypadła artyście w udziale Nagroda Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego Rzeczpospolitej Polskiej za całokształt twórczości. Dwa lata temu Minister Kultury i Dziedzictwa Narodowego RP przyznał malarzowi Złoty Medal Zasłużony dla Kultury „Gloria Artis”, ale nie został on wręczony artyście…Eugeniusz Mucha był człowiekiem i malarzem nad wyraz skromnym, pełnym wewnętrznego skupienia i pokory, ale niezwykle ekspresyjne, czasami wręcz brutalne w wyrazie i wymowie, było jego malarstwo. Obrazy Muchy były drastyczne w kolorze, a czasami bardzo poetyckie w atmosferze, nasycone dźwięcznymi, świetlistymi barwami i jednocześnie mroczne. Uproszczone kształty oraz ciężkie, drewniane formy zaczerpnięte zostały naturalnie ze sztuki ludowej… Na to wszystko nałożył się warsztatowy profesjonalizm Eugeniusza Muchy, jego niepokorna niepoprawność w stosunku do reguł akademickich i wrażliwość najgłębsza, dotykająca otchłani…Bardzo trudno jest wyrazić żal po człowieku, którego przesłanie zawarte jest w tak wielu zadziwiających obrazach. Żałujemy człowieka i artysty, ale chyba w równym stopniu żałujemy tego, że nigdy już nie powstanie obraz namalowany z intensywnego przeżycia i ręką Eugeniusza Muchy. Tym bardziej bezcenny wydaje się dorobek, jaki artysta po sobie zostawił. To wyjątkowe skarby dla kultury i sztuki polskiej... dla nas... dla przyszłych pokoleń...Drogi, Kochany Eugeniuszu! Już odczuwamy niewyrażalną pustkę i w swojej bezradności zanosimy Ci pieśni żałobne tego pogrzebowego nabożeństwa. Spoczywaj w pokoju wiecznym!

Dzisiaj jest

piątek,
28 lipca 2017

(209. dzień roku)

Zegar

Święta

Piątek, XVI Tydzień zwykły Rok A, I Dzień powszedn

Liturgia słowa

Czytania:

  • Ewangelia:

Sonda

Co sądzisz o naszej stronie internetowej?

Bardzo dobra

Dobra

Mogła by być lepsza

Dobrze, że przynajmniej jest taka


Licznik

Liczba wyświetleń:
1713374